Kategorie: Wszystkie | Cóż rzec | Mianownik | RE: | SIC!
RSS
wtorek, 12 sierpnia 2008
Reakcja obronna

Ani trochę nie ciągnie mnie, by śledzić olimpijskie pojedynki. Specyficzne konkurencje. Chińska bezpieka trzyma formę, pokazując oponentom, gdzie ich miejsce. W mailingu przedstawiciele Students for a Free Tibet, donoszą o aresztowaniu piątki działaczy. Jest wśród nich Tybetanka Padma-Dolma Fielitz. Na filmie dokumentującym moment zatrzymania widać, jak chiński funkcjonariusz ciągnie ją po ziemi. Padma nie daje wydrzeć sobie tybetańskiej flagi.


Źródło: freetibet2008.org |
Agent chińskiej służby bezpieczeństwa (w cywilu) szamocze się z Padmą-Dolma Fielitz (21 lat) - Tybetanką z Niemiec, usiłując wyrwać jej flagę Tybetu. Do pomocy włączają się inni funkcjonariusze. W tym samym czasie siłą zatrzymywany jest również Steven Andersen (28 lat) z Kanady.
Autor tego filmu również został zatrzymany i będzie deportowany. 

Do zdarzenia doszło w niedzielę w pobliżu Placu Tiananmen. Trójka aktywistów próbowała rozwinąć transparent „Tybetańczycy giną za wolność”, pozostałych dwoje protestowało z flagą Tybetu. Wszystkich zatrzymanych czeka zapewne deportacja. Niestety, nie ma żadnych informacji o tym, co dzieje się z nimi od momentu zatrzymania. Wcześniej piątka innych działaczy z Kanady została zatrzymana w hotelu i przesłuchana w jego piwnicy, a następnie deportowana do Hong Kongu. Obecnie powinni być już w domu.

Jak podaje SFT, niedzielna akcja w Pekinie była pierwszą od inauguracji igrzysk, w której wzięła udział osoba narodowości tybetańskiej. Wcześniej, w strachu przed protestami, rząd za priorytet przygotowań do olimpiady uznał usunięcie Tybetańczyków ze stolicy i zablokowanie dostępu do niej tym, którzy tułają się po Chinach.

W piątek poszedłem na alternatywne rozpoczęcie igrzysk pod ambasadą ChRL w Warszawie. Atmosfera daleka była od tej z linii – rzec tak trzeba – frontu. Jednak i głębokie dźwięki bębnów brzmiały tego dnia zdecydowanie mniej przyjaźnie. Trudno było nie usłyszeć w nich odgłosów z Gruzji. Wojna bywa głośna… Różnie to zresztą pobrzmiewało. Trochę, jak bicie serca tych, którzy zdobywają się na odwagę tam (nie tu, gdzie spokój), twarzą w twarz powiedzieć: nie!

Klimat ostatnich dni wzbudził we mnie swoistą reakcję obronną. Telewizor omijam szerokim łukiem. Radio zastąpiła cisza, w którą wplatam dźwięki czilautowe. Muszę robić swoje, praca kiepsko znosi sentymenty. Ale zerkam w doniesienia z blogosfery.

W komentarzu pod wpisem o zniczu, jaki wysłałem do ambasadora Chin w Polsce, insultdog pyta, czy zapaliłem go również „dla uczczenia pamięci chińskich cywilów zabitych przez Tybetańczyków, np. spalonych we własnych sklepach?”. Tak – odpowiadam
dla wszystkich ofiar. Muszę zarazem przyznać się do cichej obawy, ale bliskiej wspomnianej przez miracles i rybkę_w_morzu, że czyjeś sumienia pozostaną i tak niewzruszone. Nie jeden knot trzeba by zapalić, by oświecić ślepca. Sprawa tym gorsza, jeśli jego ślepota to taka osobliwareakcja obronna.

00:51, dziennikrozterek , RE:
Link Komentarze (3) »

Creative Commons License
Treść tego bloga jest dostępna na: licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 2.5 Polska.