Kategorie: Wszystkie | Cóż rzec | Mianownik | RE: | SIC!
RSS
czwartek, 05 marca 2009
Kontrofensywa (2)

Nie będzie wiele słów, bo staram się je teraz zaangażować w innym wymiarze. Będą zdjęcia - oto kontrofensywy odsłona druga. Tym razem, prosząc wyobraźnię o wysiłek, próbuję poczuć ciepłe podmuchy wiatru znad morza i Barcelony gwar. I pyszne owoce, i fale, na które za wątły jestem, by ustać przed ich siłą, i słońce, które towarzyszy nam od świtu do nocy. A noc, co noc, ma dwie twarze: Naszą tambylców - głębokim snem zmożoną, po dziennych eksploracjach i tubylców - głośną do późnych godzin. Zresztą, poranki też tam mają sporo późniejsze. Jest czego zazdrościć. Wspomnienia z Barcelony. Na przekór zimie.


Torre Agbar | Widok na północno-zachodnią część miasta z górującą nad nią Torre Agbar.


Casa Mila | Imponujący taras na dachu Casa Mila (zwana także La Pedrera, zaprojektowana dla bogacza Pere Mili).


La Sardana | Narodowy taniec Katalonii w wykonaniu mieszkańców, na placu przed katedrą.


Wojtek i ja | My na wzgórzu Trzech Krzyży - zwieńczeniu Park Guell.


Park Guell | Znak rozpoznawczy Gaudiego - kolorowa ceramika w kawałkach.


Port Vell | Marina w Port Vell, w tle Passeig de Colom - śródmieście Barcelony.


Barceloneta | Platja Sant Sebastia (plaża gejowska), na styku Port Vell i Barcelonety (po lewej) i kolejne - aż po horyzont.


Torre Calatrava | W tle Torre Calatrava - wieża telekomunikacyjna i zegar słoneczny zarazem.


Plaża miejska | Na całej długości nabrzeża Barcy ciągną się miejskie plaże - czyste, z dobrą infrastrukturą. W tle złota Ryba (Frank Gehry).


Montjuic | Widok na północne zbocze Montjuic.


Font Magica | Symbol Barcelony. Feria barw i dźwięków.


Nasz ślad | Po lewej Wojtek, po prawej ja. Sekundę po zdjęciu przyszła fala. Tknęła nas od stóp do głów. Ślad zmyła.


La Pedrera | Popis geniuszu Antonio Gaudiego. Fascynacja naturą i mistrzowski projekt kamienicy.


Sagrada Familia

Ciąg dalszy nastąpi - w innej szerokości geograficznej.

19:31, dziennikrozterek , Cóż rzec
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 lutego 2009
Na włączonym po(d)glądzie

Znowu się zatkało internetowe konto sms u pomarańczowego operatora i musiałem je wyczyścić z nadmiaru treści. No i się zaczęło. Wspomnienia, wspomnienia... Jakimś szczęśliwym trafem, w pokaźnych zbiorach, idących w setki sms-ów, uchowało się paredziesiąt wiadomości całkiem szczególnych - sprzed czterech lat. Zapis rozterek (a jakże), radości i... miłości. Niby było minęło, ale po lekturze stwierdzam, że tyle w nich uroku życia, ile cukru w cukrze. I to nie pozwoliło mi ich skasować, oczywiście.

Każda, zależnie od adresata, pisana innym językiem - bardziej intymna, lub bardziej mniej. Kusi strasznie, by się z wybranymi z nich uzewnętrznić na blogu, bo i zabawne są (stwierdzam to mocą autorytetu recenzentów, abstrahując od własnych upodobań), i wzruszające, i queerowe (a deficyt queerowości w tym blogu jest rażący), a nade wszystko - są niczem haiku, tyle, że zdecydowanie bardziej krwiste, pikantne i soczyste. Prawdziwe. Ot co. I w tem oto miejscu dochodzę do sprawy fundamentalnej - przekleństwa, jakim jest ten cholerny blog.

Uciąłem sobie swego czasu pogawędkę z A. nt. sideł, w jakich siedzi bloger - tak rozpisany, jak on i taki z doskoku, jak ja. Stwierdziliśmy jednomyślnie, że trudno być tutaj tak prawdziwym, jak by się tego pragnęło w istocie (A. podzielił blogi na publiczne i prywatne - słusznie). Doszedłem do wniosku, że każdy kolejny wpis - zwłaszcza taki, który uważamy za pierwszorzędny - przywiązuje nas do dorodnej postaci, jaką rzeźbimy. I gdybym zaczął pisać o rozterkach w pełni - tych najgłębszych i najbardziej dramatycznych, dotykających różnych granic, to byłoby to samobójstwo totalne. Bzdura, nie doszłoby do tego samobójstwa, bo bycie na łamach bloga prawdziwym full version 100% wydaje mi się nieosiągalne. Nie potrafię (jeszcze?). Zbyt wiele hamulców, zbyt wiele obaw, wreszcie - zbyt wiele wątpliwości, co naprawdę mi to da.

Ktoś zapyta: po co więc ten blog? ...wydmuszka? Bo wciąż nie wyzbyłem się tej przemożnej chęci wyartykułowania całego siebie, nim te wszystkie myśli, z którymi biję się w głowie, znowu w sobie spalę. Nie anonimowo, tylko z podpisem. Nie do szuflady, tylko do ludzi. By się zaznaczyć w przestrzeni, choćby wirtualnej, choćby tylko dla siebie, ale na włączonym po(d)glądzie.

PS: Byliśmy wczoraj z Wojtkiem na Wątpliwości. Film rozgrzewający myśli. Mnie się wydał rozprawą przede wszystkim o winie, warsztatem sumienia dla lustratorów i antylustratorów; dla każdego, kto feruje wyroki i od wyroków stroni. Traktat o prawie do tajemnicy i o prawie do jej poznania. O osobowości, której siła potrafi uczynić człowieka swoim więźniem, o osobowości pojedynku - w imię różnych pryncypiów. Świetne dialogi. Być może w pewnych fragmentach film trąci nie tyle łopatologią, czy dosłownością, co po prostu szczypie widza w zadek, czym nie pozwala mu odlecieć w abstrakcyjne dyrdymały. No i Meryl Streep - z lekka teatralna, pełna klasy.

19:02, dziennikrozterek , Mianownik
Link Komentarze (2) »
środa, 11 lutego 2009
Kontrofensywa

Czekałem, czekałem, akuratnie na tak paskudnę aurę, jak dzisiejsza. I rozpoczynam niniejszem czerpanie z rezerw treści. Fotograficznych przede wszystkim. Wiedziałem po prostu podczas urlopowych wojaży, że przyjdzie za parę miesięcy taki moment, gdy słońce ciężko bedzie sobie wyobrazić. Utrwali się szarość za oknem na tyle, by dobić świadomość, że może być lepiej. Cieplej, słoneczniej, żywiej. Dlatego sięgam do specjalnie odłożonych na tę okoliczność zapasów i z mocą dobrych wspomnień podejmuję kontrofensywę. Ku radości i pożywce dla nadziei.

Dokładnie rok temu cieszyliśmy się z Wojtkiem opalenizną, no ale wtedy spowolnienia gospodarczego nie było;)

Madera | Wspomnienie z podkładem.


Wschód Słońca na Maderze | Calheta, 26 stycznia, ok. godz. 8.30.


Madera | Widok w pobliżu Fortim do Faial.


Madera | Przydomowe gaje bananowe.


Madera | Wyspa nazywana jest “rajską wyspą Atlantyku”. Zobaczyliśmy to i nie mamy pytań, dlaczego.


Funchal | Widok na wschodnią część stolicy.


Madera | Penha de Aguia w północno-wschodniej części wyspy.

Ciąg dalszy nastąpi - w innej szerokości geograficznej.

16:51, dziennikrozterek , Cóż rzec
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10

Creative Commons License
Treść tego bloga jest dostępna na: licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 2.5 Polska.