Kategorie: Wszystkie | Cóż rzec | Mianownik | RE: | SIC!
RSS
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Videoblog: Po Paradzie

Długo przymierzałem się do uruchomienia swojego videobloga. Bo najpierw chciałem przebudować własną stronę, zrobić porządki na biurku i kupić świeżą ziemię dla kwiatka. No, ale na to wszystko brakuje czasu, więc dalszą zwłokę porzuciłem i nagraniu bloga przypisałem wartość relaksacyjną. Nie zmienia to faktu, że to, co mam do przekazania mówię całkiem serio. Choć, jeśli w tym nowym przedsięwzięciu wytrwam, nie zawsze tak będzie... Zachęcam do obejrzenia, wdzięczny będę za zwrotne, czym strawny.

13:31, dziennikrozterek , Cóż rzec
Link Komentarze (9) »
wtorek, 26 maja 2009
Mobilne głosowanie masz od ręki!

Jeśli mam meldunek w Bydzi, mieszkam w Wawie, a nie wiem, gdzie będę 7 czerwca, mogę dostać w Wawie papier na głosowanie gdziekolwiek, co ważne - bez starania się o niego w Bydgoszczy (bo tam mam meldunek). Jak? Najpierw dopisuję się do spisu wyborców tam, gdzie mieszkam, a zaraz potem proszę o zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania. Oczywiste? Nie! Dlatego warto o tym informować. Na tak wygodną operację zostały raptem trzy dni (do 28 maja).

Jestem pod wrażeniem świeżości pomysłu organizatorów akcji "Pępek Europy". Podoba mi się niezmiernie idea i to, w jaki sposób jest promowana. Wśród spotów tegorocznej kampanii wyborczej mam już swojego faworyta. Nie jest nim żadna z dennych reklamówek partyjnych, bo poderwał mnie energią i rzeczowością pępkowy spot obywatelski. To o nim warto dyskutować, ekscytować się piosnką, nie zaś panią aktorką na wynajem propagandzistów jednej, czy drugiej partii. Litości, dziennikarze! Jesteście czwartą władzą, macie całkiem sporą odpowiedzialność za ten kraj. Skoro wymagacie dobrej roboty od reszty - polityków - władzy, wykażcie się sami dobrą robotą. Właśnie teraz.

Podobnie z większym oddaniem należałoby tłumaczyć wachlarz możliwości, jakie prawo daje wyborcom po to, by mieli komfort głosowania, gdziekolwiek znajdą się w dniu elekcji. Wczytuję się w informacje publikowane w mediach, o tym, jak głosować i jednej expressis verbis wciąż brakuje. Nie jestem pewien, że dzieje się tak dlatego, iż wszystkim może wydawać się tak oczywista...

Otóż ci, którzy w dniu głosowania nie będą w miejscu zameldowania, ani nawet zamieszkania, mogą zagłosować bez starania się o zaświadczenie w miejscu meldunku. Dziwią się takiej możliwości wyborcy, zaskoczeni bywają też gminni urzędnicy.

Tymczasem PKW w "informacji o warunkach udziału w głosowaniu w obwodach głosowania utworzonych w kraju, w wyborach do Parlamentu Europejskiego (...)" z 10 marca br., stwierdza wyraźnie, że wniosek o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania "składa się w urzędzie gminy, w której wyborca będzie ujęty w spisie wyborców, najpóźniej w 2. dniu przed dniem wyborów, tj. do dnia 5 czerwca 2009 r.". Tylko tyle i aż tyle. Tym samym, korzystając uprzednio z prawnej możliwości dopisania się do spisu w miejscu czasowego pobytu, torujemy sobie drogę do uzyskania właśnie zaświadczenia o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania. PKW dodaje: "Wyborca, któremu wydano zaświadczenie o prawie do głosowania zostanie z urzędu skreślony ze spisu wyborców w miejscu zamieszkania".

Proszę mi wierzyć, całkiem spora gromada moich znajomych była przekonana, że owszem, mogą dopisać się do spisu wyborców w Warszawie, ale żeby dostać papier na głosowanie gdziekolwiek w Polsce, nie obędzie się bez wizyty w miejscu meldunku. Na to zaś nie mają albo czasu, albo sił, bo daleeeeko. A ponieważ w weekend wyborczy to pojadą lenić się gdzieś-tam, ze starań o zaświadczenie zawczasu rezygnują. Ba, dziwią się takiej możliwości nawet urzędnicy. Dziwili się dwa lata temu na Żoliborzu, gdy chciałem sprawę załatwić w ten sposób. Dziwili się wczoraj, na Woli - bo teraz tu ich nagabnąłem. W 2007 roku, pan referent chciał mnie zbyć prostym "nie da się", ale poprosiłem, by upewnił się w PKW, jak jest naprawdę. Zadzwonił, papier wydał bez dalszych ceregieli, choć urażony. Wczoraj, na Woli, najpierw głowili się dziesięć minut, aż uznali, że faktycznie tak można. I papier też dostałem. Z wymęczonym uśmiechem, ale dostałem.

Uważam, że wiedza o takiej możliwości jest istotna dla tych, którzy nie będą w dniu wyborów ani tam, gdzie mają meldunek, ani tam gdzie mieszkają, lub po prostu chcą mieć komfort mobilnego prawa do udziału w wyborach. Mobilne prawo do głosowania. Fajnie to brzmi, prawda? Jest trendy. I jest możliwe. Można takie uprawnienie poświadczyć de facto gdziekolwiek, od ręki. Mamy do tego prawo, warto o tym informować - są jeszcze trzy dni na taką wygodną operację.

sobota, 21 marca 2009
Kontrofensywa (3)

Jeszcze trochę i będzie zielono. Nastania wiosny kalendarzowej nigdy nie celebrowałem, czekając tęsknie, aż ją poczuję. Się człowiek zmienia wciąż i wczoraj postanowiłem datę początku wiosny godnie potraktować. Więc się ogoliłem, dozieleniłem ubranie i spędziłem z Wojtkiem miły wieczór w przyjaznym towarzystwie. I coraz więcej wskazuje na to, że niniejszy odcinek cyklu kontrofensywy wobec Wielkiej Zmarzliny będzie ostatnim. Bo mniej sensowne staje się sięganie do ciepłych wspomnień, skoro aura prze ku zmianie na lepszą. Z tą wiosną to ponoć tak jest, że w końcu przychodzi. Może zbliża się właśnie do ostaniej prostej. Tymczasem - pozdrowienia z Lizbony.


Alfama | Najstarsza część Lizbony.


Spontaniczny spacer, przypadkowa knajpa, pyszny obiad z sardynek.


Castelo de Sao Jorge.


Toaleta czynna, jak najbardziej.


Lizbońska klasyka | Kamienica w wąskiej uliczce, latarnia i pranie za oknem.


Tramwaj przemyka koło Sé Catedral, wybudowanej w XII w. przez pierwszego króla Portugalii Alfonsa I Zdobywcę.


Fado oznacza los, przeznaczenie...


Most 25 Kwietnia | Spina dwa brzegi Tagu.


Otwarty 6 sierpnia 1966 roku. Przy obecnej nazwie po rewolucji 1974 roku.


Porównanie do mostu Golden Gate w San Francisco jest uprawnione, bo oba zostały zbudowane przez tę samą firmę.


W kolejce linowej wzdłuż brzegu Tagu, nad zabudowaniami Parque das Naçoes - terenu obiektów wystawowych Expo.


Rua Augusta | Stąd zaczynaliśmy codzienną eksplorację Lizbony.


Mosteiro dos Jerónimos | Wspaniały klasztor Hieronimitów, w dzielnicy Belem. Zdjęcie z dedykacją dla Lecha Kaczyńskiego, to tu (w jego obecności) podpisywano Traktat Lizboński.


Krużganki klasztorne należą ponoć do najpiękniejszych w Portugalii.


Padrão dos Descobrimentos - Pomnik Odkrywców | Gdy go odwiedziliśmy, pod monumentem Indianie grali na andyjską nutę główny temat Vangelisa z filmu "1492. Droga do raju". Europejskie eksploracje oznaczały dla miejscowych tragedie ich cywilizacji. Dzisiaj szukają zarobku właśnie tutaj.


Cabo da Roca | najdalej na zachód wysunięty europejski przylądek.

Więcej zdjęć tutaj.

14:07, dziennikrozterek , Cóż rzec
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10

Creative Commons License
Treść tego bloga jest dostępna na: licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 2.5 Polska.