Blog > Komentarze do wpisu
Muska ten moment
D.,
 
ponoć śnieg tej nocy padał w Warszawie. To już ten etap, w mordę. Ostatnie dni przywróciły uleciałe gdzieś odczucie ruchu ludzi wokół. Tak to właśnie nazwę, choć sztywno brzmi - że żyją, że się mają, że chcą poznać i być. I ja z nimi. Skądś wyszli; są wciąż, brakowało mi tego poczucia. To miłe, ale nie takie proste i lekkie. Bo każdemu sporo przyrosło na wadze. Trudniej się przez to uchwycić, albo i obcowanie jest bardziej per konkret - bo wolnej przestrzeni ubyło, weszli w nią inni i właściwe upływowi czasu Sprawy. Tak, to miłe, ale też tak cholernie refleksyjne - na tyle, że zamajaczyła mi gdzieś ostatnio postać Wielkiej Zmarzliny. Ano, to-ta jest takim corocznem straszydłem, z którym z mniejszym, lub większym niepowodzeniem przychodzi się zmagać. Taka wyobcowania tradycja.
 
No, ale! Wbrew prognozom logiki, wbrew obrazowi ostatnich lat, budowanym wedle kalkulacji: winien-ma, miałobyć-jest, dobry-zły, czuję się jednak dość pewnie przed kolejnym rendez vous ze zjadliwym ciemnictwem. W gruncie rzeczy nawet nie czynię sobie żadnych wycieczek, by odgadnąć, skąd taki układ własnych sił. Swoje wiem, przypuszczam, czuję. Boli parę mostów spalonych - najbardziej świadomość, że potrafię być kiepski i ogień zaprószyć. Z drugiej strony, biegiem wypadków staje się tak, że ja biorę naukę z innych, inni biorą naukę ze mnie. Upewniam się w prawdziwości teorii, że ta wymiana się bilansuje, że wraca to, co dane - i dobre, i złe. I że "stopa zwrotu zależy od nakładów inwestycyjnych" - płynie z tego bodziec dla starań o lepsze. W banały wchodzę? A kysz, zarozumiałości! Z dotknięcia takiej oczywistości, jak powyższa - nie na słowo, ale przez tąpnięcie w samoświadomości, odczucia podobnego do posmakowania krwi - rodzi się upragniony ferment. Bez porządków w oczywistościach, otrzeźwieńczej zmiany ni widu, ni słychu, dno.
 
Tyle, wystarczy, bo miało być o czymś innym zupełnie. Może i pospolicie wyszło, a co, taki niezwykły jestem? A pewnie, właśnie spróbowałem być szczery. Dobranoc.
środa, 19 listopada 2008, dziennikrozterek

Polecane wpisy

  • Na włączonym po(d)glądzie

    Znowu się zatkało internetowe konto sms u pomarańczowego operatora i musiałem je wyczyścić z nadmiaru treści. No i się zaczęło. Wspomnienia, wspomnienia... Jaki

  • Let It Be Me, czyli powrót idola

    Parę dni temu tknęło mnie, żeby odwiedzić go na YouTube, a tu - proszę, sam daje znać o sobie... Jason Donovan powraca! W świat poszedł news, że 10 listopada uk

  • Złota radość

    Źródło: streem.com.au | Matthew Mitcham - złoty medalista po dekoracji. Ha, a to ci nowina. Żadna świeżynka, bo liczy już trzy doby; a jednak, jak się okazuje,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Creative Commons License
Treść tego bloga jest dostępna na: licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 2.5 Polska.